Po powrocie z rekolekcji podjąłem decyzję, by marzenia o prawku jazdy B urzeczywistnić. Więc zapisałem się na kurs w szkole jazdy Delta w Falenicy. Budynek szkoły mały ale spoko, ujdzie :) Ważniejsze jest dobre wyszkolenie :) Zapisałem się na początku sierpnia, a kurs miał być dopiero 20 tego miesiąca. Tego dnia czekałem z niecierpliwością. Wreszcie jest- początek kursu :) Najpierw część teoretyczna. Wykładowca super :) kompetentny, spokojny, do tego widać że człowiek z doświadczeniem za kierownicą i pasjonat tego co robi :) Lepiej się naszej 5 osobowej grupie nie mogło trafić :) Do tego ja sobie u Niego zaplusowałem na początku powiedzeniem, że mam już doświadczenie za kierownicą i to dość spore jak na początek ; tzn jazda po lokalnych drogach z dodatkiem różnych nagłych sytuacji....
Dobra część teoretyczna zaliczona na 72/74pkt za pomocą egzaminu wewnętrznego.
Czas na najfajniejszą część- jazdy :) Do tego przydzielono mi jako instruktora tą samą osobę która prowadziła zajęcia teoretyczne :) Bomba! Byłem w 7dmym niebie gdy usłyszałem tą wiadomość :) Zacząłem od wtorku. Pierwsze 3 jazdy po okolicy, przy okazji nauka praktycznych umiejętności- min jazda w korku na samym sprzęgle, wciskanie się do niego... bomba! :) Po 3 jazdach przyszła pora na pierwszą jazdę po stolicy połączoną z placem manewrowym. Była to okazja do wyćwiczenia płynnego ruszania, gdyż to były godziny szczytu oraz światła na skrzyżowaniu były ustawione na czerwoną falę :P Po 3h godzinach siedzenia za kółkiem byłem zmęczony z deczka... ale co tam, ja mimo wszystko czerpię frajdę z jazdy :) Nawet jak są jakieś błędy(a są) to ja je analizuje i poprawiam, a potem czekam na następną jazdę z utęsknieniem :)
Dzisiaj po raz pierwszy jechałem trasą egzaminacyjną i to po ciemku+ dojazd przez Wał Miedzeszyński... ta arteria(Wał) to coś niesamowitego! równa prosta i szeroka droga :) Dodatkowo światła są tak dobrze ustawione że jest zielona fala, więc się płynnie jedzie tą 70tką na szybkościomierzu :)
Jedynie co to miałem problem z pasami ruchu na skrzyżowaniach w wawie.... cie jasny pieron!
Cóż... czekam na następną jazdę :D