poniedziałek, 21 stycznia 2013

Kolej Polska odc 3

Po 2 latach intensywnych robót udało się wybudować odcinek od Warszawy Wawra do Pilawy oraz zaczątki Słki oraz tzw dwunastki.
Ogólnie społeczeństwo z podziwem patrzyło na odradzającą się kolej.
Pan Prezes na utworzonej stronie internetowej i profilu fb regularnie zamieszaczał informacje dot stanu zaawansowania robót.
Czytelnik zapewne zapyta, skąd znalazły się środki i możliwość prowadzenia takich robót, skoro jak wiemy nowy Prezes zastał kolej leżącą i kwiczącą... Otóż zostawiono cały sprawny tabor techniczny, a tego byłą spora ilość. Z zaciągniętego kredytu na rozwój przedsiębiostwa zakupił materiały budowlane oraz uzupełnił tabor pasażerski, o czym w późniejszej części.
I tak, mądrze rozporządzając finansowo roboty szły do przodu.
Zaczęto teraz budować szlak od Wawra w kierunku Warszawy.

Kolej Polska odc 2

Stało się! Pewnego dnia roku 2032 kolej osiągnęła dno dna. Przez niewłaściwie prowadzoną politykę upadła. Dług był tak wielki, iż nie dało się go już spłacić. Wobec tego w prasie pojawiła się informacja że z dniem 1.01.2032 PKP przestaje funkcjonować. Oczywiście władza miała gdzieś, co zrobią tysiące ludzi, którzy tym właśnie środkiem transportu podróżowali oraz dojeżdżali codziennie do pracy, szkoły itd.
Jednak nie wszystko zostało stracone. Pewien młody chłopak, Przemek, postanowił uratować kolej i jednocześnie spełnić swoje największe marzenie-stworzyć kolej taką, jaka była w 20 międzywojennym.
Miał o tyle szczęście że akurat wraz z upadkiem starego PKP upadła również władza, która przez wiele lat rozmontowywała kraj na części, doprowadzając go do dna.
Nowy minister transportu ogłosił konkurs na prezesa nowej kolei. W szranki oprócz Przemka stanęły jeszcze inne osoby, jednak one odpadły, a fotel prezesa przypadł naszemu bohaterowi. Dla Niego to była niewyobrażalna radość, bowiem drzwi do realizacji swojego marzenia zostały już otwarte.
Od razu wziął się do sumiennej roboty. Miał ułożony plan, który tworzył od LO. Genezą tego planu był projekt na lekcję przedsiębiorczości, gdzie trzeba było stworzyć własną firmę. Wybrał że stworzy nową kolej.
Z tej pomocy postanowił skorzystać teraz-miał bowiem zarys ogólny przedsiębiorstwa, wraz w makietami linii kolejowych, przygotowanymi już uprzednio tabelami rozkładów jazdy dla wszystkich linii.
Skorzystał też z uprzednio przygotowanego zarysu ogólnego przedsiębiorstwa, tzn. struktury wewnątrzfirmowej, hierarchi płac oraz biznesplanu.
Co do budowy linii kolejowych, to schemat był prosty- linie pierwszorzędne, wychodzące z aglomeracji na pewnym odcinku będą 6-torowe; 2 dla pociągów osobowych(regionalnych), 2 dla SKM, oraz dwa dla dalekobieżnych. Dalej szlak będzie się zwijał do 4-torowego. Linie drugorzędne mają być dwutorowe.
Do istniejących, ale wymagających przebudowania, dodano też wiele nowych linii, a także dawne linie towarowe przystosowano do ruchu zarówno pasażerskiego jak i towarowego.

Zaczęła się robota na gruncie. Pierwszą linią kolejową, która poszła pod młotek była linia D29-7 z Warszawy do Dorohuska.
Prace rozpoczęły się od stacji Otwock, gdzie przebudowano układ torowy, dodając tory odstawcze dla pociągów SKM oraz budując dodatkowy peron dla pociągów regionalnych. Wg planu przy peronie tym miały kończyć bieg pociągi z Chełma, Dorohuska, Zamościa, Biłgoraja, Hrebennego, Włodawy, Hrubieszowa. Pasażerowie tychże podróż do Warszawy mieli kontynuować pociągami SKM, skorelowanymi rozkładowo zresztą. Jednak potem plany uległy zmianie, o czym czytelnik dowie się później.
Perony układane były z kostki dwukolorowej-białej i czerwonej; taki mały patriotyczny akcent ;) .
Każdy peron wyposażono w zadaszone zejście do przejścia podziemnego, wraz z precyzyjnymi opisami dojścia do różnych miejsc. Poza tym był budynek poczekalni-w kształcie ten sam, których w 1936 pełno było na każdej linii wyjazdowej z Warszawy. Dodatkowo jeszcze wiata, przedłużająca dla pasażera strefę ochronną przed zjawiskami atmosferycznymi. Wnętrze poczekalni skopiowano z poczekalni w Józefowie- oryginalne niebieskie kafelki z karbidowym oświetleniem bocznym, na suficie zaś estetyczne oświetlenie wpuszczane.
Dodano jeszcze pomieszczenie dla kawiarni peronowej oraz dla kasy. Siedzenia w poczekalni zrobiono takie kształtem jakie były w tych dawnych, z tym wyjątkiem że obito je niebieskim, miękkim materiałem. Stały tam jeszcze biletomaty ZTM, na ścianie zamontowano dwie 3 częściowe gabloty na rozkład jazdy. W drzwiach zamontowano małe okienka, służące pasażerom na podejrzenie czy ich pociąg wjeżdża na peron.
Na zewnątrz perony wyposażono w takie same gabloty rozkładowe, jakie były wewnątrz poczekalni, z tym że stały one pod zadaszeniem zejść peronowych, które były dwa, ustawione przy krawędzi peronu.
Postawiono także zegary, oświetlenie oraz wyświetlacz najbliższych odjazdów. Nazwę stacji zamontowano na zadaszeniu zejścia peronowego.
Ogólnie po przebudowie stacja Otwock posiadała 4 perony- skrajny lewy dla ruchu dalekobieżnego, środkowy dla aglomeracyjnego, prawy i skrajnie prawy dla ruchu regionalnego.
Dodatkowo peron 4 służył do wyładunku towarów, a 4 tory obok służyły za postojowe dla nierozładowanych wagonów.
Podobne stacje z dodatkowym peronem towosowym były jak na razie w Falenicy i Wawrze. Właśnie do tych stacji skierowano część pociągów z lubelskiego, które pierwotnie miały kończyć bieg w Otwocku.
Zbudowano też bocznicę do zakładu drzewnego.
Zamontowano nowoczesne urządzenia SRK, sieć trakcyjną, a także zbudowano przyległe szlaki- w kierunku Celestynowa/Pilawy oraz Falenicy i Wawra a dalej do Warszawy.
Prawie równolegle do odcinka Otwock-Wawer zbudowano tory Wąskotorowej Kolei Dojazdowej, w skrócie WKD. W założeniu WKD miało odciążyć zatłoczoną nadwiślankę, dać dostęp do kolei osobom mieszkającym z dala od kolei normalnotorowej.
W założeniu WKD na tej linii miało być zbudowane na śladzie dawnej kolei jabłonowskiej, z przedłużeniem do Legionowa. Planowano uruchomić pociągi tej kategorii w następujących relacjach:
  1. Legionowo-Karczew-Legionowo
  2. Jabłonna-Karczew-Jabłonna
  3. Jabłonna-Otwock
  4. Warszawa-Otwock.

Linia WKD oznaczona symbolem W1 miała być dwutorowa, o rozstawie szyn 1000mm oraz zelektryfikowana prądem 3 kV.
Perony były podobne do tramwajowych pod względem wysokości oraz ogólnego wyposażenia. Tutaj też były zejścia do przejść peronowych.

Kolej Polska odc 1

Wielu ekspertów mówiło, że to co się działo z koleją w Polsce od 1989r to jest droga donikąd, że kolej kiedyś padnie.
Powolne wycinanie linii kolejowych, z powodu tego że zapatrzono się na USA, gdzie postawiono na transport samochodowy.
Jeszcze do 2000/01 kolej funkcjonowała w miarę normalnie. Wspomniana data to był dla kolei armagedon. Wtedy bowiem rządzący naszym krajem z ramienia AWS+UW uchwalili ustawę o prywatyzacji, komercjalizacji i podziale PKP.
Na mocy tejże ustawy podzielono dawne przedsiębiorstwo państwowe na spółki; dla zarządzania infrastrukturą utworzono spółkę Polskie Linie Kolejowe, zaś dla przewoźników utworzono tzw Grupę PKP, w której obrębie znalazły się spółki takie jak:
PKP InterCity(przewozy kategorii Ex oraz IC- nowość na torach-coś pomiędzy pociągiem Ex a POŚP.),
PKP Przewozy Regionalne(pociągi osobowe oraz pośpieszne),
PKP Cargo(przewóz towarów)
PKP LHS(przewozy towarowe na linii Hutniczej-Szerokotorowej)
PKP SKM Trójmiasto(przewozy aglomeracyjne w Trójmieście)
PKP Telecom(wyświetlacze peronowe)
PKP Energetyka(prąd na kolei).

Politycy argumentowali to posunięcie tym, że skoro mamy wolny rynek, to wszystko powinno być dostosowane do wymagań tegoż rynku....

I tak od tamtego czasu kolej zjeżdżała po równi pochyłej... na początku, jak to na początku- nic nie było widać. Było dobrze. Ale już 4 lata później, w 2005 kolej zaczęła znów się dzielić- powstała warszawska Szybka Kolej Miejska. Z kategorią kolei aglomeracyjnej miała tyle wspólnego że tak nazwano nową spółkę oraz to, że obowiązywała tam taryfa ZTM W-wa. Powodem powstania była niemożliwość porozumienia się z Mazowieckim ZPR spółki PKP PR w kwestii stworzenia taryfy typowo aglomeracyjnej.
Taborem dla tej spółki miały być ocalałe po pożarze sprawne człony trójmiejskich SKM, które poskładano w EZT, a następnie zmodernizowano w nowosądeckim Newagu. Powstał dzięki temu EZT 14WE. Fakt, jak na tamte czasy to wygląd tegoż był bombowy. Skierowano je na linię zalążek sieci SKM czyli linię S1 z Zachodniej do Falenicy. Jednak rzadkość kursowania(co 40 min) która była spowodowana szczupłym parkiem taborowym( tylko 6 EZT 14WE) dała efekt taki że linię S1 zlikwidowano a tabor przeniesiono na nową linię S2 z najpierw Rembertowa do W-wy Zachodniej; później z Sulejówka do Pruszkowa. Okazało się że S2 była strzałem w 10.
W międzyczasie, powstała linia S9(najpierw w relacji
Warszawa Gdańska-Legionowo/Wieliszew, później od Zachodniej do Legionowa i Wieliszewa).
3 lata później pociągi SKM znów wróciły na linię otwocką; najpierw z Otwocka do W-wy Wschodniej, później do Pruszkowa.
S2 zostało skrócone do W-wy Zachodniej, by później w 2010 r zostać przedłużone do nowo powstałej na Euro2012 stacji W-wa Lotnisko Chopina.
Przed 2012 rokiem doszła jeszcze nowa linia S3 z Warszawy Lotniska Chopina do Legionowa i Wieliszewa.

Prawie równolegle powstała kolejna spółka- Koleje Mazowieckie. Wyrosła na bazie ZPR W-wa, a przyczyną jej powstania było to że w czasach funkcjonowania(2001-2005) kolej na Mazowszu włącznie z W-wą przeżywała zapaść- czytający to zapewne pamiętają pomarańczowe EZT EN57, każda uwalona niezmywalnym w warunkach eksploatacyjnych graffiti, do tego rzadko kursujące... no więc na przełomie 2005/6 powiedziano temu stop! Powstały Koleje Mazowieckie-pierwsza spółka samorządowa. Miało być lepiej niż dotychczas. Fakt że przy okazji Kolejarze protestowali przeciwko powstaniu tej spółki ale to spełzło na niczym. „Góra” dopięła swego.
KM zaczynało powoli się rozkręcać. Mieli do dyspozycji cały tabor dawnego MZPR, składający się wyłącznie z EN57, na początku dzierżawiony od PKP PR, a później w całości odkupiony. Zaczęły się żmudne modernizacje. Najpierw-nowe malowanie: zielono-biało-żółte miały na nowo zachęcić pasażerów do podróży koleją. Później pomału modernizowano resztę-siedzenia oraz całe wnętrza. Przy okazji zawalczono o klienta- powstała oferta handlowa „Bilet do Otwocka” dla mieszkańców warszawskiego Wawra oraz mieszkańców podwarszawskiego Józefowa oraz Otwocka. Była to konkurencja dla prywatnych autobusów MiniBus, oraz innych firm, które zdążyły sobie wyrobić dobrą markę poprzez niską cenę przejazdu(biły na głowę PKP), krótszy od kolei czas przejazdu... teraz KM pod postacią „Biletu do Otwocka” oferowała przejazd na odcinku W-wa Zach-Otwock w cenie 2,50zł. Dodatkowo obowiązywały wszystkie ulgi ustawowe. Z czasem dostrzeżono, iż to było właściwe posunięcie.
Mieszkańcy zaczęli znów pomału korzystać z kolei w dojazdach z/do pracy i generalnie w dojazdach do centrum Warszawy.
Opuśćmy na chwilę przewozy aglomeracyjno- regionalne by przyjrzeć się przewozom dalekobieżnym.
Otóż na początku działania reformy, do roku 2008 PKP PR i PKP IC działały na swoim polu, nie przeszkadzając sobie nawzajem.
Nadszedł jednak ten straszny 2008 rok. Najpierw PKP PR wyszło z grupy stając się samodzielnym przewoźnikiem. Spowodowane było to rzekomymi naciskami ze strony PKP IC na ofertę oraz rzekomymi kosztami płaconymi za używanie loga PKP. Dodatkowo PR zmienił nazwę pociągów osobowych na REGIO. Później długo nic, aż tu nagle w grudniu 2008 media obiegła informacja że PKP IC z polecenia rządowego przejmuje od PR pociągi pośpieszne. Potem już 2009 roku wraz z nowym rozkładem jazdy gruchnęła wiadomość niczym grom z jasnego nieba że PKP IC likwiduje pośpieszne i zamienia je na pociągi TLK. Potem to okazało się brzemienne w skutkach- spółka zrabowany wręcz tabor zostawiła w krzakach, gdy do obsługi używali tylko części posiadanego taboru. Oczywiście przy okazji likwidując „nierentowne” połączenia, których jak się okazało było dosyć sporo.... Posługiwano się kłamliwym argumentem że nie mają taboru do obsługi tylu połączeń, oraz że te co wycięto były nierentowne.... I tak do 2010 kiedy to zauważono że strategia rozwoju oparta na przewozach tylko w kategoriach skrajnych tzn najbogatszych EIC oraz najbiedniejszych TLK nie jest trafiona. Wróciły więc pociągi Ex jako pośrednie. Wraz z nimi wróciły także nazwy pociągów, zlikwidowane na początku.
I tak doszliśmy do roku 2012 który był kluczowym rokiem dla Polski- była organizatorem EURO2012, wielkiej imprezy piłkarskiej. Temat ten przewijał się w mediach oraz na kolei w postaci pokazywania społeczeństwu jak góra kolejowa tyra nad przygotowaniem kolei w Polsce do tego wydarzenia. Potem gdy szał zabawy opadł, znów wróciła szara polska rzeczywistość... rozkopane tory w całym kraju, awarie kolei itp.
Dodatkowo w 2012 roku jeden z MK wszedł w posiadanie dokumentu, w którym PLK czyli zarządca infrastruktury zamierza zlikwidować w Polsce 3 tys km linii kolejowych! A wszystko dlatego że jakaś durna firma doradcza, której notabene słono zapłacono stwierdziła, iż najlepszym sposobem na jak to określano poprawienie stanu kolei jest.... likwidacja torów(!) Oczywiście zrobił się wielki szum wokół tematu, który po jakimś czasie ucichł.... 
Pod koniec 2012, w grudniu, gdy zawsze następuje wejście w życie nowego rozkładu jazdy, gruchnęła kolejna wiadomość- tym razem o tym że marszałek województwa śląskiego rezygnuje z usług PR, a zamierza utworzyć własną spółkę samorządową. W mediach propaganda lała się strumieniami, że to będzie przełom i w ogóle. Później w dniu „premiery” okazało się że KŚ(Koleje Śląskie) są kompletnym niewypałem; z powodu zimowych warunków masa pociągów nie wyjechała w ogóle w trasę, wiele było opóźnionych, dodatkowo tabor wagonowy, wynajmowany od innych spółek także nie wyjechał w drogę, z powodu braku licencji. Ogólnie była kompromitacja. Potem długo huczono o tym w mediach; prezes tej spółki został publicznie skompromitowany podwójnie- raz że nie potrafił poprawnie pokierować spółką, a dwa, że okazało się, że dostał posadę prezesa bez wymaganego konkursu- w tzw systemie „po znajomości”. KŚ stały się kolejami śmiesznymi, co jeszcze bardziej pogrążyło całą kolej w oczach przeciętnego Kowalskiego. Jakby tego było mało, ktoś sfotografował rzekomą komunikację zastępczą, uruchomioną za odwołane pociągi- autobusy to jeszcze mało- okazało się że często gęsto był to zwykły samochód osobowy.... Potem jak zwykle w Polsce, temat został zamieciony pod dywan.
I tak kolej się staczała w dół, mądre głowy gadały że tak nie można, że to droga donikąd jeśli się nie podejmie jakiś sensownych kroków dot kolei.... wszystko to też było związane z tematem katastrofy pod Szczekocinami z 3 kwietnia 2012r, kiedy to w wyniku awarii infrastruktury i nieumyślnego błędu dyżurnego ruchu, dwa pociągi zderzyły się czołowo. Pociągnęło to za sobą wielu zabitych i rannych. Od tego momentu jak w przyśpieszonym tempie w regularnych odstępach czasu zdarzały się jakieś incydenty na kolei- a to pociąg małoby znów się nie zderzył, a to właśnie się zderzył ale niegroźnie bo przy małej prędkości.... generalnie coraz szybciej się staczała....

piątek, 18 stycznia 2013

WOŚP i lemingoza zakaźna...

Jak co roku, w styczniu, mimo mrozu i śniegu całą Polskę ogarnia szał dobroczynności. Nagle masowo wrzucają pieniądze do puszek trzymanych przez wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy vel Wielkiego Ośmieszania Śmiesznych Polaków. Przez cały dzień jest dodatkowo w tv tanie show, podczas którego są licytacje i podawane są informacje o sumie uzbieranych pieniędzy. Wszystko to oficjalnie idzie na zakup sprzętu ratującego życie. To jednak jest owsiakowska ściema, bowiem sprzęt jest kupowany tylko z 50% zebranej sumy; z reszty opłacana jest administracja śrośpu oraz lewacki przystanek woodstock, podczas którego odbywa się pranie mózgu młodych Polaków. Po drugie ta łysa pała naraziła się wszystkim wypowiedzią o eutanazji dla osób starszych, że to najlepszy dla nich koniec życia. I tutaj się skompromitował totalnie. Ale widać lemingi i tak dały kasę na jego mafię-patrząc po milionach zebranych w 1 dzień....
Tak gdzieś 2 tyg przed w internecie zaczęły krążyć obrazki pokazujące jak to jest naprawdę z tą dobroczynnością wośp. Czarno na białym było pokazane że w porównaniu do Caritasu wośp może się schować. Po pierwsze Caritas pomaga potrzebującym cały rok i nie trąbi o tym.
Po drugie w przeciwieństwie do wośpu Caritas na zadania statutowe przeznacza aż 99% uzbieranej sumy. Przyznacie 49% różnicy piechotą nie chodzi?
Po trzecie odpierając bzdurny argument wyciągany przez niektórych, że Caritas pomaga tylko zaprzyjaźnionym z parafią... to już kompletna bzdura! Ciekawe jakie jeszcze pseudoargumenty lewacy...
Tak wgl to jak zobaczyłem jaka jest prawda o wośp to postanowiłem- w tym roku omijam agentów Owsiaka! I tak jak postanowiłem tak zrobiłem- na moje szczęście spotkałem tylko jednego, przy bramie kościoła. Jednak ominąłem go zdecydowanym krokiem.
Wieczorem przy kolacji jakoś tak spontanicznie rozgorzała dyskusja o wośp. Zaczęła się od tego, że znajomy mojej mamy, na pytanie co tak patrzy w necie odpowiedział że nic tak wszędzie dyskutują i oczerniają owsiaka. I tutaj się zaczęło moja mama oczywiście oburzona że jak to można krytykować "autorytet" jakim jest ten łysy okularnik zwany jurek siema ściema.... Ja powiedziałem że można. Znów oburzenie ze strony dwóch lewaków lemingów że przecież owsiak zbiera na ratowanie życia itp. Dodatkowo mojej mamy znajomy uderzył w czułą strunę tzn wylał pomyje na media o. Tadeusza Rydzyka- powiedział że Ojciec na tym zarabia dla siebie. Tutaj już miarka się przebrała- powiedziałem że Ojciec Tadeusz dzięki swoim mediom oczyszcza mózgi z szamba jakim karmią ludzi media gównianego nurtu. Na to powiedział ten znajomy czy się najjem świadomością społeczną czy chlebem. No i tutaj objawia się filozofia lewaka leminga- bezmyślnie żreć nie tylko materialne pożywienie ale także informacje bez jakiejkolwiek refleksji.... Czułem że wszystko się we mnie gotuje i zaraz wybuchnę więc ostentacyjnie wyszedłem. Kurwa nie będę się zadawał z takimi lemingami! Może fakt za mało podałem argumentów na poparcie swojej tezy ale co ja pocznę że jak się wkurzę to mnie zatyka z wściekłości i ani me ani be...?

niedziela, 6 stycznia 2013

Kolejowa Polska A i B.

Stojąc w pt na Zachodnim, mając jeszcze dużo czasu do przyjazdu oczekiwanego pociągu z ciekawości zajrzałem do peronowego rozkładu jazdy.
Cóż kierunki takie jak Otwock, Sulejówek czyli leżące w 2 strefie mają dobre obłożenie. Ale spojrzałem na kierunek Ostrołęka, i tutaj zonk! z Zachodniej jest 0(słownie zero) pociągów.... Jedynie tylko jeden z Ostrołęki do Wawy i to wieczorem(19.06) i to też nie codziennie.... WTF?! Przecież to jawne odcinanie mieszkańców Ostrołęki i nie tylko od komunikacji! To sabotaż i jawna immobilizacja społeczeństwa!!!!
Dzisiaj sobie pomyślałem że z Zach do Ostrołęki może fakt nie jest najlepiej ale może z Wileńskiego jest więcej... tutaj kolejny zonk-po obczajeniu rozkładu w wyszukiwarce okazało się że też nie ma pociągów.... są tylko do Tłuszcza maxymalnie. Naszło mnie pytanie- gdzie jest Ostrołęka, tzn przed czy za Tłuszczem. Railmap rozwiał mój dylemat pokazując że jest za Tłuszczem i to tak blisko że można by spokojnie przedłużyć osobowe z Tłuszcza aż tam. Tylko oczywiście nie da się  bo to już obsługuje inna spółka, inne województwo itp. Ręce opadają... Jakie to smutne że kolejowa Polska A to tylko stolica, a Polska B zaczyna się już kilkadziesiąt km od niej :(