Ty spieszy, Ty spieszy ka mne,
esli ja w dali, esli trudno mne,
esli ja, slowno w strasznym sne,
esli tień bedi, w mojem okne....
Od kilku dni, a szczególnie dzisiaj, utwór ten- nie spiesz się, który wykonywała Anna German- chodzi mi po głowie... Ogólnie od początku zeszłego roku, gdy w telewizji puszczano serial o Annie German, zafascynowałem się Jej Osobą i Twórczością.... Kobieta-Anioł... Jej życiorys był piękny. Szkoda, że tak młodo umarła... Jednak pozostały po Niej piękne utwory, które są ponadczasowe.
Z racji tego, że Anna German urodziła się w Taszkiencie, który wchodził w skład Uzbeckiej SRR, a potem przeniosła się po II wojnie do Polski, jest osobą o dwóch narodowościach-polskiej i uzbeckiej. W swoim repertuarze ma piosenki po rosyjsku i polsku.
Zacytowany fragment pochodzi z utworu nie spiesz się. Poznałem go poprzez płytę z utworami Artystki, ale wykonywanymi przez inną osobę. Później jednak chciałem posłuchać jak brzmią w oryginale... Jakoś pierwszym z nich było właśnie "nie spiesz się". Coś pięknego... :)
czwartek, 27 lutego 2014
środa, 26 lutego 2014
Coraz bliżej do prawa jazdy
Po dzisiejszej jeździe doszkalającej instruktor powiedział, że już ze mną się nudzi: tzn jeżdżę bdb pod względem technicznym, ale teraz trzeba do tego dodać spokój i opanowanie, bo z tym jest nie za dobrze u mnie- mówi że jest u mnie taka brawura- tzn prędkości nie przekraczam, ale na siłę czasem chcę do tej 50tki dobić oraz że zbyt nerwowo wiele rzeczy robię... szczególnie, gdy jest jakaś nieprzewidziana sytuacja. Wiedział jednak że są takie moje "odruchy" związane z wypadkiem, który przeżyłem będąc małym.
Powiedział jednak, że powinienem już teraz iść zdawać egzamin, bo pod względem technicznym i przepisowym- bez zarzutu.
Więc cóż... odwiedzę WORD i cóż... co ma być to będzie :D
Przyznam się że coraz częściej odpływam myślami do momentu, gdy egzamin jest zaliczony pozytywnie... gdy te słowa padają z ust egzaminatora, gdy odbieram kartę... a potem po 1-2 tyg odbieram prawko z Wydziału Komunikacji... ach marzenia :) Ale myślę że są one teraz bardziej możliwe do zrealizowania niż kiedyś :) Bo nawet ten łuk, który wcześniej mnie wywalał z egzaminu, teraz nie miałem z nim większych kłopotów. :)
Powiedział jednak, że powinienem już teraz iść zdawać egzamin, bo pod względem technicznym i przepisowym- bez zarzutu.
Więc cóż... odwiedzę WORD i cóż... co ma być to będzie :D
Przyznam się że coraz częściej odpływam myślami do momentu, gdy egzamin jest zaliczony pozytywnie... gdy te słowa padają z ust egzaminatora, gdy odbieram kartę... a potem po 1-2 tyg odbieram prawko z Wydziału Komunikacji... ach marzenia :) Ale myślę że są one teraz bardziej możliwe do zrealizowania niż kiedyś :) Bo nawet ten łuk, który wcześniej mnie wywalał z egzaminu, teraz nie miałem z nim większych kłopotów. :)
sobota, 1 lutego 2014
Polemika do "KM-ciesz się że jedziesz".
Dzisiaj znalazłem na fb ciekawą stronę- tytuł zawarłem w tytule wpisu.
Adres: https://www.facebook.com/pages/Koleje-Mazowieckie-ciesz-si%C4%99-%C5%BCe-jedziesz/606359639440175?fref=tck
Autor wg mnie posiada bardzo płytką wiedzę, zdobytą z mediów wątpliwej wiarygodności.
Bowiem:
1. Opóźnienia na kolei mają różnoraką przyczynę. Jakoś dziwnie się utrwaliło w naszym społeczeństwie, że pociągi spóźniają się "ot tak" a winę za to ponoszą Kolejarze- czyli osoby, które są związane bezpośrednio z ruchem kolejowym( w przeciwieństwie do szefostwa, które siedzi za biurkiem i często gęsto nie ma zielonego pojęcia o kolei na gruncie)
2. Jeśli powodem opóźnień i zakłóceń w ruchu jest awaria infrastruktury(pęknięta szyna, oblodzona trakcja) to winę ponosi za to PLK- spółka od infrastruktury. Bo: nie zadbano o wzmocnienie torów przed zmianami temperatur( a to przecież do przewidzenia w sezonie jesienno-zimowym), bo nie pomyślano o tym, że gdy meterolodzy zapowiadają marznący deszcz to dobrze by było puszczać jakieś maszyny skuwające lód- ale PRZED a nie PO fakcie czyli już zacząć czyścić sieć gdy jest prognoza i są pierwsze objawy, a nie gdy ta sieć jest już oblodzona. Podobnie przy zaspach śnieżnych- jeśli jest prognoza obfitych opadów to już mieć pługi w gotowości i jak są pierwsze objawy to wypuszczać na szlaki.
I potem mamy co mamy- paraliż kolejowy.
3. Jeśli przyczyną opóźnień są problemy z taborem to wtedy odpowiada za to po części PLK i PKP S.A a po części spółka, bowiem:
-w przypadku tego, że pociąg się spóźnił z powodu problemów z uruchomieniem składu(zamarźnięty pantograf, zamarźnięte hamulce, problemy z drzwiami itp) to odpowiada za to spółka- zaniedbała ona kwestie eksploatacji taboru; zwłaszcza część dot. postoju. Dodatkowo PLK i PKP S.A nawaliły bo nie pomyślano, by w miejscach, gdzie ten tabor jest odstawiany na dłuższy czas w zimę budować coś w rodzaju tymczasowego, ogrzewanego hangaru albo pokrowca na skład- coś takiego jak kiedyś często stosowali kierowcy w stosunku do samochodów...
Poza tym zarówno w 1 jak i 2 przypadku dużą winę ponosi PKP S.A wraz z resortem- nie ma myślenia by zwiększać zatrudnienie osób bezpośrednio związanych z ruchem. Bo przecież ktoś musi uruchomić te maszyny torowe, ktoś musi pilnować taboru na postoju i jeśli nie wypaliłby pomysł z hangarem to starać się aby tabor nie zamarzł. Powie pewnie mi ktoś że to generuje koszty- wiem że to generuje koszty, ale od tego są dopłaty od rządu by te koszty i ew. straty zlikwidować. Poza tym- szefowie spółek, resortów mają rozdwojenie jaźni- z jednej strony mówią o zaciskaniu pasa, bo kryzys, a z drugiej- wydają kasę, na prawo i lewo bez opamiętania.
-w przypadku tego, że opóźnienie pociągu wynikło z awarii elektroniki w składzie(komputer, czujniki, kamery itp) to za to odpowiada spółka- bo podczas modernizacji i zamawiania nowych składów nie pomyślała o tym, by zmodernizowane składy wytrzymywały duże temperatury ujemne(-20 czy więcej to u nas występuje)
Odniosę się też do kwestii braku informacji ze strony drużyny konduktorskiej w przypadku np zatrzymania na szlaku.
Otóż- jakby ktoś nie wiedział, oni informacje o tym co jest przyczyną, dostają przez radiotelefon(albo ten podręczny, przez który kierownik pociągu podaje gotowość do odjazdu) lub ten umieszczony w kabinie maszynisty. Nie zawsze można się wbić na kanał radiotelefonu ze swoim pytaniem bo jest nawał rozmów, więc swoje trzeba odczekać.
Podsumuwując: tytuł tej strony niesłusznie oskarża Koleje Mazowieckie o cały bajzel na torach.
Adres: https://www.facebook.com/pages/Koleje-Mazowieckie-ciesz-si%C4%99-%C5%BCe-jedziesz/606359639440175?fref=tck
Autor wg mnie posiada bardzo płytką wiedzę, zdobytą z mediów wątpliwej wiarygodności.
Bowiem:
1. Opóźnienia na kolei mają różnoraką przyczynę. Jakoś dziwnie się utrwaliło w naszym społeczeństwie, że pociągi spóźniają się "ot tak" a winę za to ponoszą Kolejarze- czyli osoby, które są związane bezpośrednio z ruchem kolejowym( w przeciwieństwie do szefostwa, które siedzi za biurkiem i często gęsto nie ma zielonego pojęcia o kolei na gruncie)
2. Jeśli powodem opóźnień i zakłóceń w ruchu jest awaria infrastruktury(pęknięta szyna, oblodzona trakcja) to winę ponosi za to PLK- spółka od infrastruktury. Bo: nie zadbano o wzmocnienie torów przed zmianami temperatur( a to przecież do przewidzenia w sezonie jesienno-zimowym), bo nie pomyślano o tym, że gdy meterolodzy zapowiadają marznący deszcz to dobrze by było puszczać jakieś maszyny skuwające lód- ale PRZED a nie PO fakcie czyli już zacząć czyścić sieć gdy jest prognoza i są pierwsze objawy, a nie gdy ta sieć jest już oblodzona. Podobnie przy zaspach śnieżnych- jeśli jest prognoza obfitych opadów to już mieć pługi w gotowości i jak są pierwsze objawy to wypuszczać na szlaki.
I potem mamy co mamy- paraliż kolejowy.
3. Jeśli przyczyną opóźnień są problemy z taborem to wtedy odpowiada za to po części PLK i PKP S.A a po części spółka, bowiem:
-w przypadku tego, że pociąg się spóźnił z powodu problemów z uruchomieniem składu(zamarźnięty pantograf, zamarźnięte hamulce, problemy z drzwiami itp) to odpowiada za to spółka- zaniedbała ona kwestie eksploatacji taboru; zwłaszcza część dot. postoju. Dodatkowo PLK i PKP S.A nawaliły bo nie pomyślano, by w miejscach, gdzie ten tabor jest odstawiany na dłuższy czas w zimę budować coś w rodzaju tymczasowego, ogrzewanego hangaru albo pokrowca na skład- coś takiego jak kiedyś często stosowali kierowcy w stosunku do samochodów...
Poza tym zarówno w 1 jak i 2 przypadku dużą winę ponosi PKP S.A wraz z resortem- nie ma myślenia by zwiększać zatrudnienie osób bezpośrednio związanych z ruchem. Bo przecież ktoś musi uruchomić te maszyny torowe, ktoś musi pilnować taboru na postoju i jeśli nie wypaliłby pomysł z hangarem to starać się aby tabor nie zamarzł. Powie pewnie mi ktoś że to generuje koszty- wiem że to generuje koszty, ale od tego są dopłaty od rządu by te koszty i ew. straty zlikwidować. Poza tym- szefowie spółek, resortów mają rozdwojenie jaźni- z jednej strony mówią o zaciskaniu pasa, bo kryzys, a z drugiej- wydają kasę, na prawo i lewo bez opamiętania.
-w przypadku tego, że opóźnienie pociągu wynikło z awarii elektroniki w składzie(komputer, czujniki, kamery itp) to za to odpowiada spółka- bo podczas modernizacji i zamawiania nowych składów nie pomyślała o tym, by zmodernizowane składy wytrzymywały duże temperatury ujemne(-20 czy więcej to u nas występuje)
Odniosę się też do kwestii braku informacji ze strony drużyny konduktorskiej w przypadku np zatrzymania na szlaku.
Otóż- jakby ktoś nie wiedział, oni informacje o tym co jest przyczyną, dostają przez radiotelefon(albo ten podręczny, przez który kierownik pociągu podaje gotowość do odjazdu) lub ten umieszczony w kabinie maszynisty. Nie zawsze można się wbić na kanał radiotelefonu ze swoim pytaniem bo jest nawał rozmów, więc swoje trzeba odczekać.
Podsumuwując: tytuł tej strony niesłusznie oskarża Koleje Mazowieckie o cały bajzel na torach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)