piątek, 1 listopada 2013

WORD czyli Wielki Ośrodek Robienia Durnia z człowieka czyli zmierzenie się z nową formą egzaminu państwowego na kategorię B prawa jazdy...

Cóż... kurs nauki jazdy skończył się... te 30h minęło jak jeden dzień :( dla mnie ten czas był cudowny- to za sprawą mojego kochanego instruktora, który uczył mnie nie tylko jak zdać egzamin, ale także nauczył mnie jak po egzaminie dobrze tzn sprawnie jeździć :) Miałem już pewnego rodzaju podstawę więc zielony nie byłem i dzięki temu mozna było się zająć bardziej zaawansowanymi rzeczami :) Ale jednak było pare rzeczy, które trzeba było wyeliminować... np wciskanie sprzęgła przed hamulcem co jest złe. Jedną taką sytuację celnie skomentował instruktor podczas jednej z jazd po wawie:jedziemy Grochowską, zmiana pasa, i od razu hamowanie. Wciskam sprzęgło a potem gaz na co instruktor: co Ty myślisz że włączając sprzęgło to się uratujesz? Co Ty wciskając sprzęgło to myslisz że pauzę jakąś wciskasz?" :D Przyznam się celnie skomentował to :D
Każda jazda dla mnie była przyjemnością i zawsze wracałem z niej z bananem na twarzy, i z niecierpliwością czekałem na następną :) Była nawet jazda pozamiejska- którą instruktor ocenił bardzo pozytywnie- powiedział że mogę spokojnie startować na trasy :)
Jednak wszystko co piękne, szybko się kończy :( Nadszedł dzień ostatniej jazdy... Kilometry mi się strasznie szybko skracały :( Po zakończeniu jeszcze dżentelmeński uścisk dłoni i zapewnienie o byciu w kontakcie... Koniec jazd i pora na zapis na egzamin. Pojechałem do WORDU(Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego). Wybrałem ten na Odlewniczej(warszawskie Bródno) bo tam byłem też z instruktorem w ramach jazdy-pokazał mi co i jak :) Po zapisaniu się czekałem na szpilkach na dzien egzaminu. Gdy nadszedł ten poniedziałek byłem bardzo spięty, choć starałem się likwidować ten stres. Jednak przed wejściem do budynku stres osiągnął takie apogeum że musiałem wziąść kilka głębokich oddechów. Plusem było to że zaplanowałem dojazd z dużym zapasem czasowym, żeby sobie dodatkowo nie robić stresu. Gdy już się znalazłem pod salą egzaminacyjną uciąłem jeszcze miłą pogawędkę z koleżanką, z którą bd na sali :) Fajnie się gadało, a i egzamin rozpoczął się z małym poślizgiem czasowym- jakieś 15 min... 10 min na sprawdzenie tożsamości i potem wyjaśnienie zasad+odpalenie systemu. Na rozluźnienie- test wstępny. Potem prawdziwy- poległem na pytaniu o ustąpienie pierwszeństwa pojazdowi z prawej na skrzyżowaniu ze znakiem "skrzyżowanie" zawiodła tutaj chęć analizy problemu... czas uciekł następne pytanie... a potem wynik negatywny. I tak było jeszcze 2 razy. Problem z nowymi egzaminami teoretycznymi jest teraz taki że baza pytań jest tajna i system generuje losowo 30 pytań z bazy... nie wie się na co się trafi... do tego czas na odp- do cholery 15 sek przy dziale podstawowym to można se w dupę wsadzić! Do tego głupie pytania się trafiają czasem- np jakie są wymiary tablicy rejestracyjnej... odp brzmi 520x114mm :) zresztą szukajcie odp z 520 na początek :) Cóż... wkurzony byłem po tych 3 razach maksymalnie... powiedzieć można zupełnie legalnie że WORD to Wielki Ośrodek Robienia Durnia z człowieka...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz