czwartek, 22 listopada 2012

Bałagan w firmach kontrolerskich odbija się na zadowoleniu pasażerów.

Wczoraj, wracając z uczelni, odczułem na własnej skórze, jak wielki bałagan panuje w zewnętrznych firmach kontrolerskich.
Otóż jestem na Zachodnim, stoję i rozmawiam z kolegą, który oczekuje na swój pociąg-w kierunku Sulejówka. Ten pociąg po jakimś czasie przyjeżdża, ja się z nim żegnam i oczekuję teraz na swój. Spoglądam na tablicę peronową, na której jeszcze przed chwilą wyświetlał się mój pociąg, i stwierdzam że go tam nie ma.... wtf?! ale po chwili olśnienie- pociąg ten jest podstawiany z Odolan, jedzie do Dęblina, więc pewnie znów zrobiono kawał pt "pociąg odjedzie wyjątkowo z innego peronu". Sprawdziło się to. Swoim zwyczajem wsiadam do 2 giej jednostki, rozpłaszczam się w przedziale służbowym. Dochodzą jeszcze zapowiedzi megafonowe, na kilka minut przed odjazdem, że pociąg odjedzie z innego peronu. Wsiada jeszcze jakiś gościu. Za chwilę odzywa się duet brzęczyka ostrzegawczego i syk zamykanych drzwi. Pociąg rusza. Gdzieś przed Ochotą wsiada jeszcze inny facet i raźnym krokiem idzie w kierunku kabiny maszynisty, w celu prawdopodobnie zakupu biletu. Na jego pukanie nikt nie odpowiada, a ja dodaję że to druga jednostka. Gość przy drzwiach wielce zdziwiony, na co ja dodaję jeszcze opis jak ma dojść do kierpocia. Facet mi przerywa mówiąc że wie, po czym wychodzi i po chwili wraca z czytnikiem WKM. Kontrola biletów. Moja WKM bez zarzutu, tak samo jak legitymacja. Podchodzi do faceta który siedzi obok mnie-tak samo. Kontroler wysiada i przesiada się do pierwszej jednostki. Znów odzywa się buczek i drzwi, pociąg jedzie dalej. Na Śródmieściu czarno od ludzi-zaczynają się godziny szczytu. Do mnie dosiada się facet z książką, wsiadają również inne osoby, nadal jednak w służbowym, gdzie jadę, jest luz. Odjazd. Następny przystanek Powiśle i następna grupa ludzi. Stadion- tutaj niespodzianka- druga kontrola. Mówi się trudno i podaje się bilet ;) Na WWO do służbowego wsiada dosyć liczna grupa osób, jak się okazało część z nich to znajomi gościa, który jechał ze mną od Zach. Na oko prości, życzliwi ludzie po 40, trudzący się oprócz pracy w Warszawie także pracą na polu.... służbówka co raz wstrząsana była co raz salwami śmiechu.... Za chwilę druga kontrola. No co u licha? Ale każdy daje posłusznie bilet. Każdy myślał że to będzie ostatnia. Gdzie tam-pociąg wjechał do Międzylesia-i kolejna kontrola. Nosz wy pierony siarczyste ogniste.... Tak sobie myślałem ile jeszcze będzie kontroli? Do Józefowa została jeszcze Radość, Miedzeszyn, Falenica. Michalin. W szczególności w Falenicy łupią bo ludzie czasem chcą się przemknąć do Józefowa na WKM strefy miejskiej.... na szczęście już żadnych kontroli nie było. Moim zdaniem taki bałagan był spowodowany brakiem komunikacji pomiędzy kontrolerami o tym że dany pociąg został już sprawdzony.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz