Dzisiejszy dzień mija w duchu przeżywania tej Wielkiej Uroczystości. Uroczystości, ustanowionej ku czci Najświętszego Sakramentu- cudownej pomocy w drodze do Nieba. Cudownej z dwóch powodów- raz że Wielki Bóg w osobie Chrystusa ukrył się w małym kawałku chleba, jakim jest Hostia.... i jest dla Nas dostępny zawsze. Od nas tylko zależy, kiedy do Niego przyjdziemy.
Drugi powód to taki, że Komunia Św to cudowny sposób zjednoczenia się z Bogiem, oraz cudowny sposób posilenia człowieka. Nie tylko w wymiarze duchowym ale także fizycznym :)
Taki cud przeżyłem dwa razy na piątkowej wieczornej Eucharystii.
Otóż w tamte dwa piątki byłem niewyspany... mniejsza o to dlaczego :P Przez zajęcia na uczelni przeszedłem na mocnej czekoladzie. Pomogło, ale do czasu. Podczas homilii na Mszy czułem że zasypiam. I tak oczy mi się zamykały i otwierały na przemian. Jednak, gdy nadszedł czas Komunii Św i przyjąłem ją to z miejsca się poczułem jakbym dostał przysłowiowego "kopa" czyli potężną dawkę energii. Czyż to nie cud? Na początku byłem praktycznie zasypiający a Komunia mnie obudziła. Tak samo było podczas drugiej Eucharystii.
Cuda są, ale trzeba umieć je dostrzegać.
Podczas dzisiejszej Uroczystości się napracowałem. Bo dzień dzisiejszy był zwieńczeniem wysiłków wczo- i przedwczorajszych, kiedy to razem z Oazą budowałem ołtarz na dzisiejszy dzień. Poza tym dzisiejsza Eucharystia oraz późniejsza procesja była bardzo uroczysta, a więc dużo rzeczy spoczywało na nas- Służbie Liturgicznej. Podczas procesji nastąpiło największe zużycie siły, ponieważ temperatura, słońce i duchota, oraz alba która dobrze trzyma ciepło nie sprzyjają wygodzie procesji :) W tym roku miałem swój debiut jako porządkowy- czyli byłem odpowiedzialny za porządek procesji. Nie było tak trudno- jedynie pilnować aby młodzi ministranci szli równo oraz raz zwrócenie uwagi pewnym paniom że wchodzą nam w szereg :D
W czasie trwania Procesji zauważyłem jak bardzo daleko zaszło lenistwo ludzi- niektórzy wychodzili z domów dopiero jak procesja doszła do ich domów... żałosne...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz