Po dzisiejszej jeździe doszkalającej instruktor powiedział, że już ze mną się nudzi: tzn jeżdżę bdb pod względem technicznym, ale teraz trzeba do tego dodać spokój i opanowanie, bo z tym jest nie za dobrze u mnie- mówi że jest u mnie taka brawura- tzn prędkości nie przekraczam, ale na siłę czasem chcę do tej 50tki dobić oraz że zbyt nerwowo wiele rzeczy robię... szczególnie, gdy jest jakaś nieprzewidziana sytuacja. Wiedział jednak że są takie moje "odruchy" związane z wypadkiem, który przeżyłem będąc małym.
Powiedział jednak, że powinienem już teraz iść zdawać egzamin, bo pod względem technicznym i przepisowym- bez zarzutu.
Więc cóż... odwiedzę WORD i cóż... co ma być to będzie :D
Przyznam się że coraz częściej odpływam myślami do momentu, gdy egzamin jest zaliczony pozytywnie... gdy te słowa padają z ust egzaminatora, gdy odbieram kartę... a potem po 1-2 tyg odbieram prawko z Wydziału Komunikacji... ach marzenia :) Ale myślę że są one teraz bardziej możliwe do zrealizowania niż kiedyś :) Bo nawet ten łuk, który wcześniej mnie wywalał z egzaminu, teraz nie miałem z nim większych kłopotów. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz