Dzisiaj znalazłem na fb ciekawą stronę- tytuł zawarłem w tytule wpisu.
Adres: https://www.facebook.com/pages/Koleje-Mazowieckie-ciesz-si%C4%99-%C5%BCe-jedziesz/606359639440175?fref=tck
Autor wg mnie posiada bardzo płytką wiedzę, zdobytą z mediów wątpliwej wiarygodności.
Bowiem:
1. Opóźnienia na kolei mają różnoraką przyczynę. Jakoś dziwnie się utrwaliło w naszym społeczeństwie, że pociągi spóźniają się "ot tak" a winę za to ponoszą Kolejarze- czyli osoby, które są związane bezpośrednio z ruchem kolejowym( w przeciwieństwie do szefostwa, które siedzi za biurkiem i często gęsto nie ma zielonego pojęcia o kolei na gruncie)
2. Jeśli powodem opóźnień i zakłóceń w ruchu jest awaria infrastruktury(pęknięta szyna, oblodzona trakcja) to winę ponosi za to PLK- spółka od infrastruktury. Bo: nie zadbano o wzmocnienie torów przed zmianami temperatur( a to przecież do przewidzenia w sezonie jesienno-zimowym), bo nie pomyślano o tym, że gdy meterolodzy zapowiadają marznący deszcz to dobrze by było puszczać jakieś maszyny skuwające lód- ale PRZED a nie PO fakcie czyli już zacząć czyścić sieć gdy jest prognoza i są pierwsze objawy, a nie gdy ta sieć jest już oblodzona. Podobnie przy zaspach śnieżnych- jeśli jest prognoza obfitych opadów to już mieć pługi w gotowości i jak są pierwsze objawy to wypuszczać na szlaki.
I potem mamy co mamy- paraliż kolejowy.
3. Jeśli przyczyną opóźnień są problemy z taborem to wtedy odpowiada za to po części PLK i PKP S.A a po części spółka, bowiem:
-w przypadku tego, że pociąg się spóźnił z powodu problemów z uruchomieniem składu(zamarźnięty pantograf, zamarźnięte hamulce, problemy z drzwiami itp) to odpowiada za to spółka- zaniedbała ona kwestie eksploatacji taboru; zwłaszcza część dot. postoju. Dodatkowo PLK i PKP S.A nawaliły bo nie pomyślano, by w miejscach, gdzie ten tabor jest odstawiany na dłuższy czas w zimę budować coś w rodzaju tymczasowego, ogrzewanego hangaru albo pokrowca na skład- coś takiego jak kiedyś często stosowali kierowcy w stosunku do samochodów...
Poza tym zarówno w 1 jak i 2 przypadku dużą winę ponosi PKP S.A wraz z resortem- nie ma myślenia by zwiększać zatrudnienie osób bezpośrednio związanych z ruchem. Bo przecież ktoś musi uruchomić te maszyny torowe, ktoś musi pilnować taboru na postoju i jeśli nie wypaliłby pomysł z hangarem to starać się aby tabor nie zamarzł. Powie pewnie mi ktoś że to generuje koszty- wiem że to generuje koszty, ale od tego są dopłaty od rządu by te koszty i ew. straty zlikwidować. Poza tym- szefowie spółek, resortów mają rozdwojenie jaźni- z jednej strony mówią o zaciskaniu pasa, bo kryzys, a z drugiej- wydają kasę, na prawo i lewo bez opamiętania.
-w przypadku tego, że opóźnienie pociągu wynikło z awarii elektroniki w składzie(komputer, czujniki, kamery itp) to za to odpowiada spółka- bo podczas modernizacji i zamawiania nowych składów nie pomyślała o tym, by zmodernizowane składy wytrzymywały duże temperatury ujemne(-20 czy więcej to u nas występuje)
Odniosę się też do kwestii braku informacji ze strony drużyny konduktorskiej w przypadku np zatrzymania na szlaku.
Otóż- jakby ktoś nie wiedział, oni informacje o tym co jest przyczyną, dostają przez radiotelefon(albo ten podręczny, przez który kierownik pociągu podaje gotowość do odjazdu) lub ten umieszczony w kabinie maszynisty. Nie zawsze można się wbić na kanał radiotelefonu ze swoim pytaniem bo jest nawał rozmów, więc swoje trzeba odczekać.
Podsumuwując: tytuł tej strony niesłusznie oskarża Koleje Mazowieckie o cały bajzel na torach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz