sobota, 21 marca 2015

Linie regionalne/boczne- jeden z wielu problemów polskiego kolejnictwa.

Polska sieć kolejowa niestety wciąż jest pamiątką po czasach zaborów... Zachód kraju i południe ma gęstszą sieć- tereny poniemieckie, zaś wschód ma rzadką- tereny porosyjskie.

Obecnie, po ponad 20 latach zaniedbań prowadzone są działania, mające na celu poprawę tego stanu rzeczy... Niestety są one nieudolne. Jeśli słyszymy o rozwoju- w domyśle jest on w aglomeracji warszawskiej, rzadziej w innych miejscach kraju.

Najgorzej jest z liniami o znaczeniu lokalnym. Poprowadzone są od jednej stacji węzłowej do drugiej lub w inny sposób, jednakże nie ma na nie pomysłu; miejscowości wokół linii wyludnione z powodu 20 letnich zaniedbań rządowych oraz jednocześnie poprzez zaniedbania kolejowe, więc każda reaktywacja kończy się fiaskiem...
Mam na to pomysł- jest on bardzo prosty. Polega on na powtórzeniu schematu z Warszawy.

Dokładniej mówiąc: miasta takie jak Lublin, Wrocław, Białystok, Poznań, Kielce, Kraków, Łódź, Zielona Góra były miastami aglomeracyjnymi- czyli takimi, które skupiają ruch z terenów przyległych. Do tego można wykorzystać istniejące linie kolejowe poprzez potrzebne remonty oraz budowę nowych. Tereny przyległe do tych miast byłyby podmiejskimi, gdzie można by było rozwijać budownictwo podmiejskie- tzw sypialnie dla mieszkańców miast i jako tereny turystyczne. Dodatkowo mniejsze miasta byłyby też takim węzłem-początkiem mniejszej aglomeracji, wokół której skupiałyby się też takie sypialnie.

Aby to było skuteczne trzeba zadbać o dużą częstotliwość kursowania pociągów oraz odpowiedni standard: moja propozycja to częstotliwość codziennie poza szczytem co 15 min oraz w szczycie(od 5-9 oraz od 14-18) co średnio 7 min lub równo 10... 

Oczywiście wiadomo, że aby ten plan się spełnił trzeba wraz z tym zadbać o rozwój gospodarczy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz