W tym samym czasie trwały
roboty w kierunku Lublina, a dokładniej na stacji Pilawa.
Zbudowano tory w kierunku
Garwolina wraz z ich elektryfikacją. Tory jak na razie tylko na odc
1 km, ale to zawsze coś. Dodatkowo elektryfikowano zespół bocznic
i toramy odstawcze. Powstał także zalążek Słki na odcinku
Pilawa-Łuków w postaci torów na razie na dług 1 km. Bocznica
miała mieć dodatkowo obrotnicę w celu obracania pociągów
towarowych, które w tym zespole bocznic były wyładowywane.
Koło torów odstawczych zaczęto
budowę noclegowni dla maszynistów których pociągi kończyły bieg
tutaj, a potem mieli wracać rano.
Przebudowano także układ
torowy koło peronu 3 i torów odstawczych od strony Otwocka. Dodano
dwa rozjazdy, by pociągi wyjeżdżające z torów mogły wjeżdżać
na obydwa tory peronu 3.
Minęło 2,5 roku od
wskrzeszenia kolei w Polsce. W tym dniu Prezes Kolei Polskiej miał
dzień pełen roboty- bowiem oprócz zwyczajnej pracy czyli
doglądania postępu robót i pomoc w nich udzielał wielu wywiadów
dla prasy. Miał wszakże swojego rzecznika prasowego, jednak wolał
się osobiście pokazać mediom by zrobić dobre wrażenie. Działał
wg zasady „pańskie oko konia tuczy”.
Grafik prezesa aż kipiał od
terminów- 8.00 wywiad dla TVN potem o 10 dla Gazety Polskiej i
całego pakietu mediów prawicowych... potem jeszcze wywiad w TVP...
cóż ciężki dzień.
Przyszła chwila pierwszego
wywiadu. Pan Prezes uśmiechnięty i spokojny czekał na pytania.
Dziennikarz:
Panie Prezesie, może takie pierwsze pytanie na rozluźnienie- jak to
się stało że objął Pan fotel prezesa Kolei Polskiej?
Prezes:
Panie Redaktorze, to wszystko zasługa moich zainteresowań koleją
od przysłowiowej kuchni, zakochanie się w tym środku transportu.
Zaczęło się to wszystko niepozornie- będąc w gimnazjum,
pojechałem z babcią na pielgrzymkę do Lichenia. Pociągiem
oczywiście(śmiech). Pamiętam doskonale, że to był pociąg dawnej
kategorii IC. W drodze do Sanktuarium wszystko było w porządku,
pociąg był o czasie. Jednak godzin odjazdu z W-wy Wschodniej oraz
przyjazdu do Konina nie pamiętam(śmiech). Uprzedzając kolejne
pytanie Pana Redaktora, który zapyta zapewne dlaczego mówię nagle
o stacji Konin; przecież jechałem do Lichenia. Otóż tak się
można dostać do Lichenia- pociągiem do Konina a stamtąd busem do
Lichenia. Ale wracając do podróży- tak jak mówiłem w drodze do
Sanktuarium wszystko było w porządku. Zaś z powrotem już tak
różowo nie było- pociąg powrotny spóźnił się i to chyba z 10
min. Niby niewiele ale spóźnienie jest spóźnieniem. Do tego
podczas kontroli okazało się że kasjerka wydała mi i mojej babci
zły bilet- konduktor zobowiązał się że wyda nam zastępczy przed
Warszawą. Potem przyszedł i przeprosił za zamieszanie i przyznał
że to on popełnił błąd. Do W-wy dojechaliśmy z opóźnieniem.
Okazało się dodatkowo iż nasz pociąg został wpuszczony na inny
tor niż przewidziano, z powodu tegoż opóźnienia. Po powrocie do
domu naszły mnie myśli że tak mówimy że kolej to kolej tamto...
ale dlaczego tak jest? I wtedy postanowiłem się zainteresować tym
środkiem transportu „od kuchni”. Pamiętam zacząłem od
Wikipedii i strony o oznaczeniach taboru. Potem to się wszystko
rozwijało... zaznajomiłem się nawet z maszynistą z Kolei
Mazowieckich-dawnej spółki samorządowej na Mazowszu. Muszę
przyznać że gdy KM powstawało, ja wtedy byłem na początku
„miłośniczenia”, to miałem okres fascynacji tą spółką.
Wynikało to z tego że wcześniej pod „rządami” spółki
Przewozy Regionalne pociągi regionalne wyglądały okropnie... EN57
były pomalowane na pomarańczowo ale tego koloru nie było widać
spod grubej warstwy graffiti, którego nie dało się zmyć w
normalnych warunkach- dopiero podczas naprawy rewizyjnej... zdarzały
się nawet przypadki, kiedy to EZT jadąc z zakładów naprawczych
został zamazany przez graficiarzy...
KM to była nowa jakość-
oprócz ładnego malowania, które w razie ataku graficiarzy można
było łatwo oczyścić zaoferowali pasażerom również szereg
udogodnień tj Wspólny Bilet tzn można było jeździć pociągiem
na Kartę Miejską.
I tak się moje życie
toczyło... takim przełomowym momentem, kiedy to zacząłem snuć
plany o przejęciu fotela prezesa kolei był czas liceum, a właściwie
projekt z przedmiotu podstawy przedsiębiorczości o własnej firmie.
Wtedy stworzyłem projekt nowej kolei. No i teraz jestem realnie
prezesem(śmiech).
Dziennikarz:
No dobrze Panie Prezesie... ale jak Panu się udało w tak krótkim
czasie-2,5 lat wyciągnąć kolej na prostą? Przecież jak Pan
pamięta, w momencie gdy obejmował Pan stanowisko, kolej w Polsce
dosłownie się nie istniała...
Prezes:
Panie Redaktorze- to wszystko kwestia, tak jak wspominałem już
wcześniej- dobrego pomyślunku, zaplanowania wszystkiego w
najdrobniejszych szczegółach. Faktycznie, kiedy obejmowałem
stanowisko, kolej wyglądała jak po zagładzie. Nie powiem- płakać
mi się chciało, nad tym co widziałem, co poprzednie rządy
zrobiły, ale powiedziałem sobie- nie czas na rozczulanie się,
trzeba się wziąć do ostrej roboty. I wziąłem się.
Tajemnicą mojego sukcesu jest
to, iż postanowiłem sobie, że nie będę jak moi poprzednicy-lenie
i nieroby zwalające całą robotę na innych, czekających tylko na
grubą kasę za nic, uśmiechający się przed kamerami i gadających
bzdury jak to oni ciężko pracują... do tego nieznających się na
specyfice kolei, bo pracowali wcześniej w innych wogólne nie
związanych z koleją branżach np. bankowości, do tego dostali tę
posadkę z mianowania partyjnego, jeszcze dodatkowo wozili swoje 4
litery luksusową limuzyną - powiedziałem temu zdecydowanie NIE!!!!
Gdy obejmowałem stanowisko,
powiedziałem sobie że będę inny niż moi poprzednicy-tzn będę
jednym z osób w zespole administracyjnym.
Wg teorii starego systemu czyli
moich poprzedników moja rola ograniczała się do obijania się,
brania ciężkich pieniędzy za to no i może od czasu do czasu
sprawdzenie jak idzie praca. Ja temu powiedziałem stanowcze VETO!
Postanowiłem, że nie będę się wywyższał i będę jednym z nich
tzn będę pomagał mojemu zespołowi w budowaniu nowej kolei w
Polsce.
Co do budowy linii kolejowych,
to po upadku nieboszczki PKP pozostało wiele taboru technicznego
nieużywanego. Do tego oczywiście trzeba ludzi, ale sobie
pomyślałem- cholera mamy takie wielkie bezrobocie, więc może
przechwycić to towarzycho?(śmiech), jak to mówił Jan Pietrzak w
swoim monologu z 94 roku.
Więc dałem ogłoszenie że
jest wiele wakatów na nowej kolei. Przyznam się że się wielu
zgłosiło, i to w znakomitej większości pasjonaci kolejnictwa,
więc z przyjemnością ich zatrudniłem.
Obecnie prowadzę nabór na
stanowiska bezpośrednio związane z ruchem kolejowym czyli
maszynistów, drużyny konduktorskie, dyżurnych ruchu itd.
Planuję, że gdy zakończy się
budowa linii nr 7 puścimy tam ruch kolejowy. Obecnie dodatkowo
prowadzę rozmowy z producentami taboru w sprawie dostaw nowego
taboru. Ale to nie będzie wyglądało tak jak to było wcześniej-
mój plan jest taki że obok modernizacji starszego taboru tzn EZT
EN57 do standardu EN57A czyli asynchronicznych planuję jak na razie
dostawy EZT EN75 Flirt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz