sobota, 5 kwietnia 2014

To się musiało tak skończyć, czyli o tym, że Prawo o Ruchu Drogowym jest dla ludzi.

Od czasu zapisania się na kurs prawa jazdy i mając przygodę z prawem jazdy kategorii B, bliższe niż kiedykolwiek są mi zagadnienia związane z ruchem drogowym. Miałem okazję analizować parę takich sytuacji, gdy kierowca dosłownie zakpił sobie z PORD, ale to nic w porównaniu z tym co ostatnio widziałem.
Otóż- idę jak co rano na pociąg, bardzo dobrą i krótką drogą, ale widzę że niestety już pod koniec, pod budynkiem Policji stoi radiowóz straży miejskiej. przejść się nie da... ale może coś się da. Niestety- okazuje się, że przejścia nie ma. Więc zawracam i idę dłuższą drogą. Przy okazji zauważyłem w oddali karetkę pogotowia, a gdy byłem już blisko przystanku kolejowego, od strony Warszawy na kogutach nadjechał nieoznakowany samochód(policja w cywilu, prokurator?) i skręcił w ulicę, gdzie był wypadek. Wcześniej sie domyśliłem jakoś że to mogło być śmiertelne potrącenie pieszego, ale nie wiedziałem czy to dobry domysł. Potem się dowiedziałem od znajomej że ten samochód nieoznakowany to mógł być prokurator... czyli dobrze strzeliłem. Cóż- to się musiało tak skończyć- tam jest tak, że na Prymasa Wyszyńskiego, ludzie jawnie kpią sobie z PORD- jest przejście a potem zaraz ograniczenie prędkości do 40 ze znakiem POLICJA. Ale kierowcy nic sobie z tego nie robią i grzeją z 80 pod posterunkiem policji(!!!)... Szkoda tylko że to się tak skończyło, że ktoś musiał być tą ofiarą głupoty. Wystarczy żeby tam oraz na innych ulicach stała Policja to by się tak natrzaskała mandatów że dziura budżetowa byłaby zasypana już dawno...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz