Dzisiejszy dzień zapowiadał się być dniem zwyczajnym. Jednak takim nie był. Już rano, czekając na pociąg w poczekalni na przystanku Józefów, mogłem zauważyć trafność powiedzenia- "pokaż mi jaką gazetę czytasz, a powiem Ci kim jesteś". Otóż czekałem na pociąg, gdy do poczekalni wszedł facet, i z miejsca poprosił o Wyborczą. Oho myślę- przedstawiciel lemingów i kretynów się znalazł. Okazało się, że Wyborczej nie ma, więc ów leming podziękował zniesmaczony. Przechodząc obok mnie, miałem przyjemność przyjrzeć mu się. Otóż z wyglądu przypominał mi SSmana. Wiem że może przesadzam, ale ten gość idealnie by się nadawał do grania SSmana w filmie o czasach okupacji hitlerowskiej. Tymczasem nadeszła pora mojego pociągu. Wyszedłem na peron, przyjechał skład dwóch zmodernizowanych EN57 do Grodziska Mazowieckiego. Co było dla mnie zaskoczeniem-że pociąg mimo porannego szczytu miał dużo wolnych miejsc siedzących. Po drodze spotkałem znajomą, podróż nam miło upłynęła. Przyjechałem na Zachodnią, i teraz 10 min szybkiego marszu do szkoły. Dzisiaj jedynie jeden wykład, z HAiSzt, który okazał się być połączonym z ćwiczeniami z tegoż przedmiotu, i na którym zaplusowałem u profesora wiedzą o zabytkach w mojej okolicy. Dzisiaj wyszedłem z uczelni bardzo wcześnie-bo przed 11. Postanowiłem że zrobię sobie wycieczkę na Śródmieście WKD, z zamiarem obczajenia układu torowego. Na początku myślałem że dojadę tam Wukadką... jednak okazało się że to będzie za długo czekać. Poszedłem więc na peron 2 Zachodniej i wsiadłem w pierwszy pociąg jaki przyjedzie. Okazał się nim pociąg z Radomia do Wschodniej. Wysiadłem z niego na Śródmieściu i przeszedłem na WKD. Gdy tam dotarłem na sąsiednim, rezerwowym torze stał EN97, tor przy peronie zaś był pusty. Na początku myślałem że będę miał okazję zobaczyć manewry podstawiania się w peron. Jednak okazało się że ten pojedzie dużo później. Na tor z peronem wjechał zaś też EN97. W tym miejscu okazałem się kompletnym kretynem-bowiem widząc że stanął myślałem że można już wsiadać. Przebijając się przez tłum ludzi, którzy z tego składu wysiedli, wsiadłem do pociągu. Jednak sam się zdemaskowałem-zamiast siedzieć spokojnie na miejscu wychyliłem się, zaciekawiony rozmową maszynisty z dwoma chłopakami, którzy byli pewnie praktykantami. W tej sytuacji między mną a młodym maszynistą wywiązał się dialog:
-Mistrzu, dokąd jedziesz?
-Do Zachodniej
-A do której?
-WKD
-A no widzisz, życie jest brutalne, bo tutaj się wysiada, a nie wsiada.
-Ok...
Wysiadłem bez zwłoki, przy okazji podpatrując jak to działa: otóż peron jest przystosowany, aby mogły się przy nim zatrzymać dwa składy(dwa podwójne serii EN94/EN97; EZT serii EN94 składa się z dwóch członów, ale zazwyczaj jeżdżą w podwójnym zestawieniu. W przypadku EN97 są to dwa na stałe połączone ze sobą składy.) W połowie peronu jest semafor, zaraz za nim rozjazd prowadzący na tor rezerwowy. W czasie, gdy pociąg stoi pod semaforem ludzie wysiadają. Potem po podaniu sygnału zezwalającego pociąg dojeżdża do końca peronu. Tam ludzie wsiadają. Teraz tylko obrót czyli zmiana kabiny i po ułożeniu drogi przebiegu pociąg wyjeżdża ze stacji. Następnym razem nie popełnię gafy....
Kieruję się więc z powrotem na Śródmieście. Przy okazji widzę jak mi ucieka pociąg w moją stronę... Myślę sobie-trudno-będzie następny... Dotarłszy na Śródmieście, na dzień dobry słyszę że opóźniona SKM S2 właśnie wjeżdża. I faktycznie-po chwili z czeluści tunelu z kierunku Zachodniej wynurza się Anakonda(27WE) i hamuje przy peronie. Po chwili słyszę że opóźniona jest także SKM S3... Myślę sobie-coś się dzieje na linii radomskiej.... później przyjeżdża jeszcze kilka innych pociągów, wszystkie opóźnione. Nie dziwota zresztą- linia średnicowa to najważniejszy nerw komunikacyjny Warszawy, jest niczym 2 a nawet teraz 3 linia metra. Na średnicy właśnie, zbiegają się wszystkie linie wyjazdowe z Warszawy, a nawet całego Mazowsza. Wystarczy tylko drobne zakłócenie w rozkładzie jazdy i już wszystko jak w dominie jedzie z opóźnieniem.
Po chwili ku mojemu zaskoczeniu zapowiedziano opóźniony osobowy z Błonia do Otwocka. Hurra-pomyślałem sobie. Przy okazji muszę wspomnieć że pociąg okazał się mieć w plecy 40 min a nie 30 tak jak mówiły wyświetlacze. Wsiadłem do tego pociągu. Oprócz postoju w tunelu(cóż-wszystko jeździ opóźnione więc czasem nie ma wolnej drogi) zauważyłem że koła w członie w którym siedziałem mają płaskie miejsca. No bo nie ma innego wytłumaczenia na odgłos niby młota kowalskiego, jaki szedł podczas biegu pociągu, w tunelu dodatkowo wzmacniany przez zamkniętą przestrzeń tunelu. Podobnie było jak pociąg wyjechał na z tegoż tunelu, jedynie dźwięk nie był już taki mocny, ale było słychać klepanie kół o szyny płaskimi miejscami. Nie zagrażało to w niczym bezpieczeństwu jazdy, jedynie szyny na tym mogły ucierpieć.... Dojechałem już bez większych przygód do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz